O Jaśku, co ze złodzieja został dziedzicem cz.9
Jasiek jak do chałupy wszystkie woły pozganiał, tak go niepokoiło, że wszystkie woły takiemu biednemu gospodarzowi ukradł. I przebrał się jako podróżny i poszedł, żeby się z tym chłopem spotkać. I spotkał go na drodze, jak lamentował, wypytał się go o wszystko, czego się tak smuci, a chłop mu wszystko opedział. Jasiek go pocieszył, żeby się tak nie trapił, bo woły się wrócą powolnym czasem. Ale chłop mu pedział:
— Ja się nie trapię tak o to, że mi się woły kęsik podziały, ale się bardziej boję baby, bo mie zbije, jak do chałupy zajdę.
— E! Tobyście się baby bali? — gada Jasiek. - A widziała was, jakoście woły ze stajni wyganiali?
— Nie widziała — odpedział chłop.
— Ano to widzicie! Jak was baba nie widziała, to jak do chałupy zajdziecie, to się jej spytajcie, czy dała wołom jeść i czyje napoiła. A potem zajrzyjcie do stajni i . .. nuże po babie jakim kijem, że wołów nie pilnowała i żadnego w stajni nie ma.
