O Jaśku, co ze złodzieja został dziedzicem cz.6
Ale się wreszcie umyślił: poszedł, wziął drugiego woła z chałupy i pognał go na jarmark.
Jasiek, jak do chałupy tamtego woła przygnał i myślał se, co dalej zrobić, żeby tamte trzy ukraść. Aż tu widzi, że ten sam gospodarz drugiego żenię na jarmark. Co tu zrobić, żeby i tego ukraść? Chłop będzie teraz mądrzejszy i nie da się teraz tak oszukać.
Ale poleciał. Zabiegł chłopu i na chojaku się obiesił. Chłop jak nadegnał woła i ujrzał wisielucha na chojaku, stanął se, przypatrzył sie i pomyślał se, choćby się wrócić i komu pedzieć, żeby go odciął. Ale się zmiarkował, że i teraz by go może oszukało, jak i pierwy, zabrał się i pognał dalej. Jasiek zlazł z chojaka i zabiegł zaś drogę gospodarzowi i powiesił się. Gospodarz znów przygania i widzi drugiego wisielucha.
— Czy mie też ta już kara Boża dzisiaj? — pedział gospodarz, ale i teraz pognał dalej. Jasiek znów zlazł z chojaka i trzeci raz się przed tym chłopem obiesił.
Ten gospodarz, jak ujrzał trzeciego wisielucha, pomyślał se: - Choćby iść do żandarmów, jak za-żenę woła do miasta, a oni se ta niech robią, co chcą.
