O Jaśku, co ze złodzieja został dziedzicem cz.5
Jak gospodarz odegnał, Jasiek przyleciał, wziął trzewik i obleciał lasem, i zabiegł gospodarzowi drogę i położył go znów na drodze, przed gospodarzem. Teraz jak gospodarz nadegnał i ujrzał taki sam trzewik, jak i tamten, pomyślał se, że zapewne se ktosik zgubił jeden trzewik tu, a drugi tam, i żałował, że tamtego nie wziął.
— Ale ta niedaleko — tak se gada — to się wrócę i będzie miała dzioucha chodzić, a nie będę jej już kupował.
Jak se tak pedział, to i uwiązał woła u chojaka (młode drzewko) i sam się wrócił tamtego trzewika szukać. Jasiek co ino na to czekał. Wziął, woła odwiązał i przygnał go do chałupy.
— To już mam jednego - se pedział - żeby jeszcze trzech.
Gospodarz się wrócił, bo trzewika drugiego znaleźć nie mógł, a teraz woła nie znalazł, jak w to miejsce przyszedł, kej go ostawił.
— Co tu robić? - gada se chłop, jak woła już wszędzie obszukał i nie znalazł go. - Choćby iść do chałupy, baba się pytała będzie o pieniądze, a jak nie będę miał — to mie zbije.
