O Jaśku, co ze złodzieja został dziedzicem cz.4
Jasiek se myśli:
— Jak tu będzie chleb dostać, kiej ściany są gładkie i wyleźć nie można, a zrzucić nie ma czym, bo w komorze zamknięty?
Ale jak przeszło pół dnia i Jasiowi się już chciało jeść, tak mu przyszło na myśl i zdjął trzewik, i zaczął rzucać, i chleb zrzucił.
Na drugi dzień przychodzi dowódca złodziei, bo se myślał, że Jasiek się porządnie zmorzył. Ale kej ta: Jasiek się śmiał, że już złodziejem ostanie. Jasiek złodziejem gimajnym był niedługo, bo mu się wszędzie dobrze wiodło, kej ino co poszedł kraść. Raz mu pedział dowódca złodziei, że go zrobi wyższym złodziejem i nie będzie już gimajnym, ale jak ukradnie temu a temu gospodarzowi wszystkie cztery woły we dnie. Jasiek se myśli, jak tu będzie ukraść, kiej nawet gospodarz ten jednego woła już gnał na jarmark. Ale niedługo se myślał i poleciał przed niego kawałek, i na drodze w lesie położył bardzo piękny trzewik. Gospodarz jak nadepnął, ujrzał trzewik, obejrzał go i cisnął na ziemię, i pedział:
- Co mi po jednym? Żeby były dwa, toby się ta przydały dla dziauchy.
