O Jaśku, co ze złodzieja został dziedzicem cz.2
— Kiej mie ta przyjmiecie — pedział ten podróżny - to ostanę u was.
— Ano jak ostaniesz, to ostań, a jak będziesz ciekawy, to się możesz nauczyć i kowalki robić.
I on ostał u tego kowala, i był mu posłuszny a kowal go bardzo lubił, bo był wszędzie sposobny.
Po trzech rokach został już dobrem kowalem i robił sam na siebie, a że dobrze wszystko robił, dlatego miał dużo roboty i wnet się bardzo wzbogacił.
Drugi młodszy syn poszedł też w świat szukać kej chleba i tak samo długo wędrował i nie mógł nikaj nic znaleźć. Aż raz szedł po drodze i płakał, bo mu się jeść chciało. Ale spotkał go jakisik chłop i pyta się go:
— Dlaczego ty, chłopcze, płaczesz?
— A bo nie mam co jeść i ledwie idę, a nikej nic zarobić nie mogę — odpedział chłopak.
— A to ty może ostaniesz u mnie na służbę? A ja jestem stolarzem, to jak będziesz ciekawy, to się możesz i stolarki nauczyć. - Ano jak ostać to ostać, to i ostanę — i poszedł z tym stolarzem do jego chałupy.
U tego stolarza był trzy lata i nauczył się dobrze stolarki, a potem sam na siebie robił i też się zbo-gacił.
Trzeci syn był najmłodszy i był jeszcze nieduży; ale i onego ojciec nie chciał dłużej trzymać, ino mu kazał se szukać chleba we świecie. On se poszedł daleko w świat. I spotkał go na drodze jakisik wielki pan i spytał się tego chłopczyka, czego taki smutny chodzi. Ten chłopczyk odpedział, że idzie szukać we świecie chleba, ale się mu nikej nic nie trafia.
