O Jaśku, co ze złodzieja został dziedzicem cz.1
Jeden gospodarz był bardzo biedny, bo nie miał nawet co jeść. Ten chłop miał trzech synów i raz tak pedział do nich:
— Juzem was odchował, jużeście dorośli, to se teraz musicie sami szukać chleba, bo widzicie, że ja już na was robić nie mogę, a tu taka bieda.
Jak tak pedział do tych synów, tak oni poszli daleko w świat szukać chleba. Poszedł najpierw najstarszy i tak szedł i szedł, ale nikaj ani służby, ani inszego zatrudnienia nie mógł znaleźć. Aż raz szedł bardzo zasmucony i myślał se: — co se to począć? — I tak szedł precz dalej, aż przyszedł przed jakiesik wielką kuźnię. Tamok przy tej kuźni se siadł na kamieniu, co leżał przy kuźni, i przypatrywał się, jak w kuźni robili. Chłopi i kowale nie widzieli tego podróżnego, aż szli na południe i dopiero go wtedy ujrzeli; a jak go kowal ujrzał, spytał się go, czego tak siedzi tu na kamieniu taki smutny. On mu pedział, że idzie szukać chleba w świecie i nie może znaleźć.
— O, nie trap się, chłopcze — gada kowal — bo chleb znajdziesz u mnie, jak ino będziesz chciał i będzie ci się chciało robić.
